czwartek, 28 lipca 2011

Jałowiec skuteczny w walce z gronkowcem złocistym

Substancja chemiczna otrzymana z jednej z odmian jałowca jest skuteczna w leczeniu infekcji wywoływanych lekooporną odmiana gronkowca złocistego (MRSA) – donoszą badacze z Uniwersytetu Stanu Missouri.

MRSA jest bardzo groźną bakterią odporną na działanie prawie wszystkich znanych nam antybiotyków. W większości przypadków infekcja ograniczona jest do skóry, jednak niekiedy, zwłaszcza w przypadku osób z osłabionym układem immunologicznym, może się ona rozprzestrzeniać do wnętrza organizmu i wywołać zespół wstrząsu toksycznego lub zapalenie płuc. Częstość zakażeń wywołanych MRSA ciągle rośnie. Dane amerykańskie podają, że jeszcze 30 lat temu MRSA był odpowiedzialny za 2% infekcji gronkowcowych. W 2003 roku było to już 64%. Co więcej z 54000 osób, u których w 2005 rozpoznano zakażenie MRSA, 19000 zmarło w czasie pobytu w szpitalu związanym z tą infekcją
Naukowcy na drodze do odkrycia substancji skutecznej przeciwko tej niebezpiecznej bakterii wyizolowali z igieł jałowca 17 czynnych biologicznie związków. Odkryto, że już niewielkie stężenia naturalnie występujące w igłach jałowca hamowały wzrost „superbakterii” w warunkach laboratoryjnych.
„Znalezienie tych substancji w igłach jałowca zapewnia obfite oraz odnawialne ich źródło, które może być wykorzystywane co roku.” - tłumaczy dr Brian Thompson zaangażowany w te badania – „Ponieważ składniki znajdują się w igłach, nie musimy ścinać drzew.”
To jednak nie wszystko. Poza właściwościami przeciwbakteryjnymi substancje zawarte w igłach jałowca mają także działanie przeciwnowotworowe oraz mogą okazać się skuteczne w miejscowym leczeniu trądziku. Oczywiście upłynie trochę czasu zanim będzie można znaleźć leki z jałowca na półkach w aptece, ponieważ muszą one przejść całą serię badań klinicznych. Badanie to dostarcza jednak dowodów na to jak wiele tajemnic skrywa przed nami jeszcze Matka Natura.

sobota, 16 lipca 2011

Osobliwości natury: gwiazdonos

Gwiazdonos występuje w Ameryce Północnej (Kanada i północno-wschodnie Stany Zjednoczone).


Jego ryjek składa się z dwóch mięsistych, czerwonych, ruchliwych wyrostków, które świetnie sprawdzają się podczas szukania żywności. Gwieździsty twór, przypominający otwartą dłoń składa się z 22 wypustek służących mu jako narząd dotyku. Podczas wyszukiwania żywności gwiazdonos porusza wszystkimi wypustkami oprócz dwóch znajdujących się na samej górze. Prawdopodobnie dwie wypustki wykorzystywane są jako narząd dotyku, a pozostałe 20 służy zwierzęciu do chwytania ofiary. Gwiazdonos przypomina kreta, ma również ciemnobrunatną sierść i podobną budowę jest jednak jedynym przedstawicielem podrodziny gwiazdonosów (Condylurinae). Dorosłe osobniki mają 12-13 centymetrów długości, ogon (5 cm – 8,5 cm) i ważą 35-80 gramów. Gwiazdonos jest światowym rekordzistą, najszybszym łowcą na naszym globie. Znalezienie larwy owada lub nicienia, stwierdzenie czy nadaje się on do spożycia i połknięcie swojej ofiary zajmuje mu 1/5 sekundy. Wzór zębowy: I 3/3, C 1/1, P 4/4, M 3/3 = 44.


Obszar występowania gwiazdonosa
Prowadzi podziemny tryb życia, ale do tego stylu życia przywiązny jest mniej niż inne krety. Podobnie jak swoi "kuzyni" (krety) kopie nory, jednak większość pożywienia zdobywa na powierzchni oraz w wodzie. Jest świetnym pływakiem. Żywi się larwami owadów wodnych, dżdżownicami, skorupiakami i mięczakami. W wodzie poluje na bezkręgowce, a nawet drobne ryby. W zimie potrafi znaleźć pożywienie pod lodem. Gwiazdonosy budują system podziemnych korytarzy, z czego część posiada nawet ujście do wody. Od końca maja do czerwca gwiazdonos powiększa swoją rodzinę. W jednym miocie może być od dwóch do siedmiu młodych osobników.

Wyróżniono dwa podgatunki gwiazdonosa:
  • C. cristata cristata
  • C. cristata nigra
Ciekawostka: Gwiazdonos jest najszybszym łowcą świecie, połknięcie ofiary zajmuje mu 1/5 sekundy !
Należy do rodziny kretowatych, a więc jest dalekim krewnym naszego "polskiego" kreta europejskiego.

Źródło: wikipedia.com, portalwiedzy.onet.pl

Mózg ptaków pomoże poznać istotę choroby Alzheimera

Mózgi ptaków kryją tajemnicę, która pomoże w leczeniu osób z chorobą Alzheimera. Jej rozwikłania podjęli się naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie.
Okazało się, że u ptaków brakuje bardzo powszechnego w naturze genu, oznaczanego w skrócie GSK, a dokładnie jego wariantu alfa. Produkt tego genu uczestniczy w procesie fosforylacji, czyli przyłączania reszty fosforanowej do różnych związków. Jedną z substancji, dla której fosforylacja ma kluczowe znaczenie jest białko tau, uczestniczące obok blaszek amyloidowych w rozwoju choroby Alzheimera, najczęstszej przyczyny otępienia u osób powyżej 65 roku życia.
„Staramy się stworzyć swoisty inhibitor GSK, by zastosować go w terapii cukrzycy i chorób neurodegeneracyjnych.” - tłumaczy prof. Hagit Eldar-Finkelman zaangażowana w te badania – „Uzbrojeni w nowe fakty z badań nad ptakami, możemy wykorzystać je jako narzędzie do lepszego zrozumienia roli GSK alfa w mózgu człowieka.”
Naukowcy wierzą, że przez wpływ na funkcję tego genu możliwe będzie zahamowanie postępu i rozwoju chorób neurodegeneracyjnych, w tym choroby Alzheimera. Stworzenie odpowiedniego leku zajmie jednak badaczom jeszcze kilka, ponieważ idealny medykament powinien jedynie obniżać aktywność genu, którego produkt pełni wiele ważnych funkcji w układzie nerwowym i nie tylko.

Źródło: RynekMedyczny.pl 

piątek, 15 lipca 2011

Jedwabnik zastępuje pająka

Specjaliści z University of Notre Dame, University of Wyoming i Kraig Biocraft Laboratories wyhodowali transgeniczne jedwabniki (Bombyx mori), które przędą pajęczą nić. To badanie stanowi znaczący przełom w opracowywaniu lepszych włókien jedwabnych do zastosowań medycznych i niemedycznych – podkreśla Malcolm J. Fraser Junior.
Naturalne nici pajęcze mają szereg niezwykłych właściwości fizycznych, np. o wiele większą wytrzymałość na rozciąganie i elastyczność niż nici jedwabników. Przędzione przez zmodyfikowane genetycznie gąsienice sztuczne nici pajęcze są zaś bardzo podobne do oryginału.
Jedwabne włókna można wykorzystać w wielu dziedzinach, głównie w medycynie, m.in. jako delikatny materiał na szwy, w przyspieszających gojenie bandażach albo w roli rusztowania podczas odtwarzania ścięgien i wiązadeł. Nici pajęcze znacznie rozszerzyłyby zakres zastosowań. Warto tu wspomnieć choćby o ulepszonych poduszkach samochodowych, nowej generacji ubrań dla sportowców czy kamizelkach kuloodpornych.
Przed wyhodowaniem transgenicznych jedwabników w laboratoriach uzyskiwano jednak tylko niewielką ilość pajęczych nici. Jak łatwo się domyślić, były one drogie i nie dało się ich pozyskiwać w celach komercyjnych. Przedstawiciele firmy Kraig Biocraft uważali, że przy podejściu biotechnologicznym można by uzyskać włókna o znacznie szerszym wachlarzu właściwości, co więcej, dzięki wcześniejszemu "programowaniu" uzyskiwano by materiał idealny do wykonania konkretnego zadania, np. do aplikacji medycznych. Laboratoria nawiązały więc współpracę z Fraserem, który opatentował narzędzie genetyczne o nazwie piggyBac. Jest to rodzaj transpozonu, czyli sekwencji DNA przemieszczającej się na inną pozycję w genomie komórki dzięki procesowi zwanemu transpozycją.
Fraser, biochemik Randy Lewis i genetyk molekularny Don Jarvis, który specjalizuje się w wytwarzaniu białek przez owady, zmodyfikowali genetycznie jedwabniki morwowe, włączając w ich genom fragmenty DNA pobrane od pająków. Gdy zwierzęta zaczynają prząść swój kokon, składa się on ze specyficznej mieszaniny nici typowych dla B. mori i pająków. Nowa nić jest znacznie elastyczniejsza i wytrzymalsza od zwykłego oprzędu, zbliżając się pod tym względem do pajęczego oryginału. Zrobiliśmy też duży krok naprzód w inżynierii genetycznej tych zwierząt, dlatego pozyskanie dodatkowych zmodyfikowanych osobników jest łatwiejsze. To pozwoli nam szybciej ocenić skuteczność manipulacji genetycznych w kontynuowanym procesie produkcji wyspecjalizowanych włókien jedwabnych – podkreśla Fraser.
Źródło: RynekMedyczny.pl

środa, 13 lipca 2011

Globalne ocieplenie a człowiek

Od kilkunastu, a może już nawet kilkudziesięciu lat organizacje proekologiczne (m. in. Greenpeace) i niezmierzone rzesze ekologów głoszą o tragicznych dla Ziemi jak i dla przyszłych pokoleń skutkach szybkiego rozwoju przemysłowego.
W ostatnim czasie akcje promujące redukcję emisji CO2, oraz innych niebezpiecznych związków dla środowiska naturalnego stały się na tyle głośne, że problem ten pojawił się także w polityce międzynarodowej. Traktat z Kioto z 1997 roku, czy tegoroczna konferencja w Kopenhadze poświęcona temu problemowi pokazują, że wzrost temperatury na świecie uznano za poważną sprawę. Co prawa wiemy, że więcej mamy obietnic bez pokrycia, ale nie o tym rzecz.
O globalnym ociepleniu trąbi się wszędzie. Jednak powinniśmy powołać się na fakty. Na podstawie pomiarów ustalono, że średnia globalna temperatura lądów i oceanów wzrosła o 0,75 °C względem okresu 1860-1900. Oczywiście dochodzi do tego problem niedokładnych pomiarów, ale tutaj wahania nie mogą być już duże. Rzeczywiście temperatura od początku XX roku rośnie, a niektórzy z ekologów przewidują, że 2100 będzie wyższa o [sic!] 5 stopni Celsjusza w stosunku do roku 2000 r.
Pojawił się jednak pewien w badaniach z ostatnich lat. Według badań sporej rzeszy naukowców ( m.in.Roya Spencer – NASA, Ryan Maue – Uniwersytet Floryda, Naukowcy Instytutu Nauk Morskich Leibnitza i Instytutu Meteorologii Maxa Plancka) w ciągu ostatnich kilkunastu lat średnia temperatura na ziemi przestała się podnosić. Co więcej dane na ten temat są zastrzeżone. Wynikła z tego już nawet tzw. „Climagate”., o którym w internecie można wiele się dowiedzieć.
Innym faktem wskazującym na to, że informacje o globalnych ociepleniu powodowanym przez człowieka są przesadzone jest to, że procent CO2 znajdującego się w atmosferze, a pochodzące z działalności ludzkiej wynosi 3%. Musicie przyznać, że to niezbyt dużo. Dlatego prognozy o hiper wzroście temperatury w kolejnych latach wydają się „dość przesadzone”.
Faktem jest też to, że nasza planeta ma pewne cykliczne fazy. Tak jak dla nas łatwo rozróżnić pory roku, tak trudno dostrzec tą cykliczność temperatur. Ziemia przechodziła już kilka epok lodowcowych, ale również kilka epok bardzo wysokich temperatur. Mówię oczywiście o kilku, ponieważ tyle człowiek jest w stanie ocenić na podstawie źródeł np. badania lodu z lodowców.

Movement Ecology: Unifying Theory Of How Plants And Animals Move From One Place To Another

Movement ecology is a developing academic pursuit, combining expertise in a variety of fields, including biology, ecology, botany, environmental science, physics, mathematics, virology and others. It involves the study of how microorganisms, plants and animals travel from one place to another, sometimes for great distances and in highly surprising ways.
This movement is a crucial component of almost any ecological and evolutionary process, including major problems associated with habitat fragmentation, climate change, biological invasions, and the spread of pests and diseases.
The current edition of the journal, Proceedings of the National Academy of Sciences in the USA (PNAS), contains a 76-page special feature on movement ecology, edited by Prof. Ran Nathan, who heads the Movement Ecology Laboratory in the Department of Evolution, Systematics and Ecology at the Hebrew University’s Alexander Silberman Institute of Life Sciences.*
Modern movement research is extensive, estimated to yield nearly 26,000 scientific papers over the last decade. However, this research is characterized by a broad range of specialized scientific approaches, each developed to explore a different type of movement carried out by a specific group of organisms. A cohesive framework that would serve as a unifying theme for developing a general theory of organism movement was lacking.
Movement ecology is a unifying paradigm for studying all types of movement involving all organisms. It places movement itself as the focal theme, and, by providing a unifying framework and common tools, aims at promoting the development of an integrative theory of organism movement for better understanding the causes, mechanisms, patterns and consequences of all movement phenomena.
The conceptual framework of movement ecology asserts that four basic components are needed to describe the mechanisms underlying movement of all kinds: the organism's internal state, which defines its intrinsic motivation to move; the motion and navigation capacities representing, respectively, the organism's basic ability to move and to affect where and when to move; and the broad range of external factors affecting movement. The resulting movement path is the fifth and final component of the proposed framework.
*To promote this subject, Prof. Nathan initiated the establishment of a year-long (2006-2007) international project at the Institute for Advanced Studies of the Hebrew University. The results of that project, as well as contributions of other scientists from around the world, comprise the 13 articles included in the PNAS movement ecology special feature.
Source : Hebrew University of Jerusalem

Learning The Lessons Of The World's Oldest Ecological Experiment

Ecologists are getting ready to celebrate the 150th anniversary of the world's oldest ecological experiment. The Park Grass Experiment was set up at Rothamsted Research in Hertfordshire in 1856 -- three years before Darwin published Origin of Species -- to answer crucial agricultural questions of the day but has since proved an invaluable resource for studying natural selection and biodiversity.
To mark the occasion, a major review of Park Grass is published today in the British Ecological Society's Journal of Ecology, and on 22nd-24th May 2006 Rothamsted Research is hosting an international symposium exploring the unique value of long-term ecological research.
Park Grass was originally designed to test the effect of fertilisers and manures on hay yields. However, it soon became apparent that the treatments were also affecting the botanical make-up of the plots and the ecology of this 2.8 ha field has been studied ever since. In spring, the field is a colourful tapestry of flowers and grasses, some plots still having the wide range of plants that most meadows probably contained hundreds of years ago.
According to the authors of the paper, Professor Jonathan Silvertown of The Open University and colleagues from Rothamsted Research, the Centre for Ecology and Hydrology and Lincoln University in New Zealand: "Park Grass illustrates how long-term experiments grow in value with time and how they may be used to investigate scientific questions that were inconceivable at their inception. This is as likely to be true of the future of Park Grass as it has proved to be of its past." Over its 150 year history, Park Grass has:
 
  • demonstrated that conventional field trials probably underestimate threats to plant biodiversity from long term changes, such as soil acidification,
 
shown how plant species richness, biomass and pH are related,  
has demonstrated that competition between plants can make the effects of climatic variation on communities more extreme,  
provided one of the first demonstrations of local evolutionary change under different selection pressures and  
endowed us with an archive of soil and hay samples that have been used to track the history of atmospheric pollution, including nuclear fallout. "Today, Park Grass has acquired new relevance for the study of fundamental ecological processes and for nature conservation. It has inspired new ecological theory and has helped ecologists to recognise the value of long-term experiments in ecological studies," the authors say.
 
Source : Blackwell Publishing Ltd.